Autoportret

Renoir nie lubił siebie malować, twierdził, że ma „cielęce oczy”. Na szczęście, dla nas, zrobił sobie kilka portetów. Jednak nie kierowała nim wtedy próżność czy egocentryzm – brakowało mu po prostu modelki lub chciał wypróbować jakąś „nową fakturę”.

Autoportret malarza z 1876 roku.

Postanowił zrobić swój portret. Nie lubił autoportretów gloryfikujących twórcę, nie chciał robić ilustracji autobiograficznej ani też kierować do amatorów malarstwa jakiegoś przesłania. Pragnął po prostu malować i z braku modelki sam musiał sobie pozować. Uśmiechnął się na myśl, że nie ma cierpliwszego modela od autora obrazu. Przysunął sztalugę bliżej lustra (…). Ujrzał w nim bladą poważną twarz, gdzieniegdzie naznaczoną drobnymi zmarszczkami. Pełne usta z wyraźnie zaznaczonym konturem i bystre jasnobrązowe oczy przydawały mu wyrazu dziecięcej ciekawości połączonej z dobrocią i tkliwością człowieka otwartego (…)

Bal w Moulin de la Galette

Frédéric Bazille, Pierre Auguste Renoir, Musée d’Orsay

Portretując Renoira, Frédéric Bazille pokazał malarza w jego ulubionej pozie na krześle. Renoir wiele zawdzięczał Bazille’owi, w biednych studenckich czasach Frédéric przyjął go do siebie, aby miał gdzie mieszkać i malować modelki, które sam opłacał. Niestety krótkie życie Bazille’a zakończyło się tragicznie. W 1870 roku, w czasie wojny z Prusami, nieprzyjacielska kula pozbawiła życia starszego sierżanta Bazille’a, jednego z najbardziej obiecujących malarzy swego pokolenia. Wojna pochłonęła 139 000 ofiar po stronie francuskiej. Chore ambicje i zaborcza polityka doprowadziły do niepotrzebnej śmierci i zniszczeń.

Ile jeszcze musi zginąć ludzi, aby wszyscy zrozumieli, że pokój jest największą wartością?

Dodaj komentarz