Plac Pigalle

Wyjdźmy na plac Pigalle. Pospolicie wyglądające, a jednak niezwykłe miejsce, które zainspirowało wielu artystów, i gdzie wciąż czuje się ich obecność. To oni, razem z filles de joie (dziewczynami ulicznymi), zbudowali sławę Montmartru. Pigalle pozostał miejscem rozrywek, ale zmienił się ich charakter – intelektualne zniknęły, pozostały tylko cielesne.

Edouard Leon Cortes, Place Pigalle
Edouard Leon Cortes, Place Pigalle

Skrzypiące drzwi wyjściowe oddzieliły go od zadymionej i rozbawionej kawiarni. Na zewnątrz czekała ciepła noc, uśmiechając się do niego ustami młodej kobiety o długich ciemnych włosach, na które światło latarni kładło złote refleksy. Blask jej delikatnej skóry mocno kontrastował z suknią z ciemnoniebieskiej mory. Wyglądała jak biały kwiat Królowej Jednej Nocy rozkwitły o zmierzchu, który rozjaśnia granat nieba.(…) Pobłyskując gdzieniegdzie złotą aurą latarni, plac Pigalle czarował i kusił: szukającym bliskości samotnym obiecywał namiastkę czułości, znudzonych lub niespełnionych nęcił łatwym upojeniem, nieśmiałym dodawał odwagi, żądnych wrażeń sycił mocnymi doznaniami.(…)

Uśmiechnął się do niej. Jej ponętne usta od razu odpowiedziały mu tym samym. Pomyślał, że pocałunek takich pełnych warg rozpaliłby zmysły każdego mężczyzny.

– Jak masz na imię? – spytał, aby zagłuszyć swoje myśli.

– Blanche – odpowiedziała, rzucając mu wyzywające spojrzenie. Lewą ręką zaczesała kosmyk włosów za ucho.

Poruszył go ten gest, rozpłomienił, uwielbiał małe kobiece uszy, malować i całować. Spojrzał na jej szyję, piersi i wyobraźnia podpowiedziała mu, jaką przyjemność musi sprawiać dotyk tej delikatnej skóry, pod którą pulsowała gorąca krew.

Poczuł przyjemne ciepło rozlewające się po całym ciele. A może dać się ponieść tej zniewalającej fali, odrzucić rozwagę i ostrożność, pójść za głosem zmysłów, które jak iskry rzucone na suchą trawę potrafią wywołać pożar, spalić dręczącą samotność…

Bal w Moulin de la Galette
Plac Pigalle nocą
Plac Pigalle nocą

Dodaj komentarz